Jeśli masz wrażenie, że Twoje dziecko z dnia na dzień stało się inne – więcej płacze, gorzej śpi, chce być non stop blisko – to bardzo możliwe, że właśnie przechodzi skok rozwojowy. I znając skłonność wielu mam do obwiniania się, od razu powiem Ci jedno: nie robisz nic źle. Legendarne skoki rozwojowe u niemowlęcia potrafią solidnie dać w kość. Ale od razu Cię pocieszę: to minie. Zawieś sobie ten napis na lodówce – mnie to bardzo pomogło.
W internecie często mówi się o „skokach rozwojowych u noworodka”. Tyle że z medycznego punktu widzenia większość tych zmian dotyczy już niemowlęcia, czyli dziecka po 4. tygodniu życia. Okres noworodkowy trwa tylko 28 dni. To ważne rozróżnienie, bo pomaga lepiej zrozumieć zachowanie dziecka – i trochę zdjąć z siebie presję.
W tym artykule uporządkujemy temat skoków rozwojowych u dziecka bez straszenia i bez obiecywania cudów. Będzie konkretnie, na spokojnie i o tym, co pomaga. Z perspektywy mamy, ale w oparciu o to, co wiemy o rozwoju niemowląt, śnie i płaczu z badań naukowych i zaleceń organizacji zdrowotnych. Dowiesz się, co może być normalnym etapem rozwoju, czego spodziewać się w konkretnych tygodniach i kiedy skonsultować się ze specjalistą.
Bez porównań. Bez „powinnaś”. Bo w tych pierwszych miesiącach naprawdę wystarczy być wystarczająco dobrą mamą, którą – już jesteś.
Zanim przejdziemy do kalendarzy i „objawów skoku”, warto uporządkować jedną podstawową rzecz. Chodzi o to, o jakim etapie rozwoju dziecka w ogóle mówimy. To niby detal, ale w praktyce robi ogromną różnicę.
Z medycznego punktu widzenia podział jest jasny. Noworodek to dziecko od urodzenia do 28. dnia życia. Niemowlę to dziecko od 1. miesiąca aż do ukończenia roku. Takie rozróżnienie stosują m.in. Światowa Organizacja Zdrowia oraz publiczne systemy ochrony zdrowia, w tym NHS.
Dlaczego to ma znaczenie dla rodzica? Bo w okresie noworodkowym dziecko przede wszystkim uczy się funkcjonować poza brzuchem mamy. Reguluje oddech, trawienie, temperaturę ciała. Jego zachowanie bywa chaotyczne, ale niekoniecznie związane z intensywnym rozwojem umiejętności.
Tymczasem większość sytuacji określanych jako „skoki rozwojowe” pojawia się wtedy, gdy dziecko nie jest już noworodkiem, tylko niemowlęciem. I to właśnie na tym etapie zaczynają się zmiany, które rodzice odczuwają najmocniej.
Po pierwszym miesiącu życia rozwój niemowlęcia wyraźnie przyspiesza. Dotyczy to przede wszystkim układu nerwowego. Mózg zaczyna intensywnie przetwarzać bodźce, tworzą się nowe połączenia, a dziecko coraz więcej „rejestruje”.
Dla niemowlęcia oznacza to jedno: świat nagle staje się głośniejszy, jaśniejszy i bardziej wymagający. To często przekłada się na większą drażliwość, trudniejsze zasypianie i potrzebę bliskości.
W tym samym czasie zmienia się też sen. U wielu dzieci około 4–8 tygodnia życia pojawia się okres częstszego wybudzania i trudniejszych wieczorów. Badania nad tzw. krzywą płaczu niemowląt pokazują, że właśnie wtedy u części dzieci występuje największe nasilenie płaczu, które z czasem zaczyna się zmniejszać. To ważne, bo pomaga zrozumieć, że nie zawsze mamy do czynienia z „regresem” – często to po prostu etap dojrzewania.
Wiele stron w internecie zamieszcza kalendarz skoków rozwojowych. Problem zaczyna się wtedy, gdy są one czytane bez kontekstu. Tygodnie traktowane są jak sztywne ramy, a każde trudniejsze zachowanie dziecka jak „coś, co powinno już minąć”. Tymczasem rozwój niemowląt nie przebiega według jednego scenariusza.
Dlatego w tym artykule kalendarz będzie narzędziem pomocniczym, a nie instrukcją obsługi dziecka. Punktem odniesienia, a nie źródłem presji.
To moment, w którym naprawdę warto zdjąć z tego tematu trochę magii. I trochę strachu. Bo „skoki rozwojowe” w wersji internetowej często brzmią jak coś nagłego, intensywnego i nieuniknionego. Jak zapowiedź kilku trudnych dni (albo tygodni), które muszą nadejść dokładnie wtedy, gdy pokazuje to kalendarz. Tymczasem specjaliści na skoki rozwojowe patrzą na to zupełnie inaczej.
Dla pediatrów i psychologów rozwoju nie ma jednego momentu, w którym dziecko „wchodzi w skok” i z niego „wychodzi”. Rozwój niemowlęcia nie odbywa się skokami w sensie dosłownym, tylko jest procesem. Czasem spokojniejszym. Czasem bardziej intensywnym. Czasem widocznym w zachowaniu dziecka, a czasem zupełnie nie.
Problem zaczyna się wtedy, gdy „skok rozwojowy” zaczyna być traktowany jak:
Specjaliści podkreślają, że większość zachowań przypisywanych skokom — takich jak gorszy sen, marudzenie czy potrzeba bliskości — mieści się w normie rozwojowej niemowlęcia. Nie wymaga „przetrwania skoku”, tylko zrozumienia, na jakim etapie dojrzewania jest Twój maluch. Bo rozwój niemowlęcia to nie wykres z aplikacji, tylko żywy, zmienny proces — i każde dziecko przechodzi go trochę po swojemu.
Skok rozwojowy nie jest terminem medycznym ani diagnozą. Nie znajdziesz go w klasyfikacjach chorób ani w podręcznikach pediatrii jako jednostki klinicznej. W literaturze naukowej zamiast „skoków rozwojowych” dużo częściej pojawia się pojęcie naturalnych okresów wzmożonej płaczliwości i trudności z regulacją. Jednym z najlepiej opisanych zjawisk jest tzw. krzywa płaczu niemowląt (infant crying curve).
Badania nad zachowaniem niemowląt pokazują, że u wielu zdrowych dzieci ilość płaczu naturalnie wzrasta w pierwszych tygodniach życia. Najczęściej osiąga swoje największe nasilenie między 4 a 8 tygodniem, a następnie stopniowo się zmniejsza, bez potrzeby jakiejkolwiek interwencji medycznej.
Ten schemat został opisany w dużej meta-analizie opublikowanej w The Journal of Pediatrics (Wolke i wsp., 2017). Autorzy podkreślają, że zwiększona płaczliwość we wczesnym okresie niemowlęcym nie jest oznaką patologii, lecz elementem typowego rozwoju. Co ważne, badanie pokazuje też dużą zmienność indywidualną – nie każde dziecko przechodzi ten etap w tym samym czasie ani z taką samą intensywnością.
To bardzo dobrze tłumaczy, dlaczego to, co potocznie nazywamy „skokiem rozwojowym”, u jednego niemowlęcia wygląda jak wyraźny trudniejszy okres, a u innego bywa ledwie zauważalne. Z perspektywy nauki nie jest to jeden, konkretny moment, ale proces dojrzewania układu nerwowego, który u każdego dziecka przebiega trochę inaczej.
Źródło: Wolke D., Bilgin A., Samara M., Systematic Review and Meta-Analysis: Fussing and Crying Durations and Prevalence of Colic in Infants, The Journal of Pediatrics, 2017W pierwszych miesiącach życia mózg maluszka rozwija się w zawrotnym tempie. Powstają miliony nowych połączeń nerwowych. Dziecko zaczyna inaczej odbierać świat i intensywniej na niego reagować. To ma bardzo konkretne konsekwencje w codziennym życiu.
Po pierwsze – sen. Układ nerwowy dopiero uczy się regulacji. Niemowlę nie potrafi jeszcze płynnie przechodzić między stanem czuwania, a snem. Stąd częstsze wybudzenia i trudności z wyciszeniem, zwłaszcza wieczorem.
Po drugie – bodźce. Po kilku tygodniach dziecko widzi ostrzej, lepiej słyszy, dłużej skupia uwagę. To, co wcześniej było neutralne, nagle może być męczące. Nadmiar wrażeń może szybko przekładać się na płacz.
Po trzecie – emocje i potrzeba bliskości. Układ nerwowy niemowlęcia nie radzi sobie jeszcze z samoregulacją i przebywaniem „poza brzuchem”. Gdy jest mu trudno, potrzebuje dorosłego, który „pożyczy mu swój spokój”. Noszenie, karmienie, kontakt skóra do skóry
nie są cofnięciem się w rozwoju. Są częścią dojrzewania.Dlatego „skok rozwojowy” nie oznacza nagłego nabycia jednej konkretnej umiejętności. Częściej oznacza okres intensywnej pracy mózgu, który na zewnątrz wygląda jak chaos. I to, choć bywa wyczerpujące, jest elementem zdrowego rozwoju niemowlęcia.
To jest ta część, w której bardzo wiele mam mówi: „coś się zmieniło ale nie wiem co!”. Nie ma gorączki. Nie ma kataru. Nie ma jednoznacznych objawów choroby. A jednak dzień zaczyna wyglądać inaczej. Noc też. Dziecko, które jeszcze niedawno dawało się dość łatwo uspokoić, teraz płacze częściej. Śpi krócej. Chce być bliżej. I często masz wrażenie, że nic nie działa tak jak wcześniej.
Wiele rodziców opisuje ten moment bardzo podobnie: „Jakby ktoś podmienił dziecko”, „Niby wszystko jest w porządku, ale jest po prostu trudniej”, „Czuję, że maleństwo czegoś potrzebuje, tylko nie wiem czego”.
I właśnie tak najczęściej wygląda to, co potocznie nazywamy skokiem rozwojowym. Nie jako jedno konkretne wydarzenie, ale jako zestaw zmian w zachowaniu, które pojawiają się mniej więcej w tym samym czasie. Co ważne: te objawy rzadko występują pojedynczo. Zwykle nakładają się na siebie, potęgując zmęczenie zarówno dziecka, jak i rodzica.
W kolejnych podpunktach przyjrzymy się najczęstszym sygnałom, które rodzice zauważają w takich momentach. Nie po to, żeby je „odhaczać”, ale żebyś mogła zobaczyć swoje dziecko w szerszym kontekście - i trochę spokojniej spojrzeć na to, co się dzieje.
Bardzo często pojawia się poczucie, że masz „nagle inne dziecko”, które szybciej się frustruje, częściej płacze bez wyraźnego powodu i trudniej je uspokoić. A to, co najwięcej nas – rodziców – martwi, to problemy z jedzeniem i przybieraniem na wadze w tych okresach. Szczególnie, jeśli maluch stracił dużo na wadze po urodzeniu i waga to dla Was priorytet.
To bywa szczególnie widoczne wieczorem. I nie jest to przypadkowe, bo musisz wiedzieć, że pod koniec dnia maleństwo ma już za sobą wiele bodźców. Dźwięki, światło, różne zapachy, zmiany pozycji, kontakt z różnymi osobami. Układ nerwowy, który dopiero uczy się regulacji, jest zwyczajnie przeciążony. Wieczorem maluchowi „puszczają hamulce” i emocje wylewają się płaczem.
To nie znaczy, że robisz coś źle. Często to znak, że dziecko nie potrafi jeszcze samo się wyciszyć i potrzebuje pomocy mamy lub taty, aby się wyregulować. Twoje ramiona są dla niego bezpieczną przystanią – maluch zna Twój zapach, głos, a rytm bicia Twojego serca jest mu bardzo znany z okresu płodowego. Dajcie sobie czas – to minie. TO MINIE. Naprawdę 😊
Jednym z najczęstszych objawów przypisywanych skokom są zmiany związane z rytmem snu malucha. I faktycznie, sen niemowlęcia w pierwszych miesiącach jest bardzo niestabilny.
W praktyce możesz zauważyć, że drzemki w ciągu dnia stają się krótsze, a w nocy dziecko częściej się wybudza. Zdarza się też, że gdy w pocie czoła uda Ci się je uśpić, odłożenie do łóżeczka graniczy z cudem. Bardzo często nie jest to „regres” ani błąd w rutynie, tylko etap dojrzewania układu nerwowego. Niemowlę zaczyna spać inaczej niż wcześniej, ale jeszcze nie potrafi płynnie przechodzić między fazami snu.
Warto pamiętać, że jeśli dziecko rozwija się prawidłowo i nie ma objawów choroby, częstsze pobudki w tym wieku mieszczą się w normie. Nawet jeśli – niestety – są bardzo męczące dla rodziców.
W przeciwieństwie do „skoków rozwojowych”, regres snu jest pojęciem używanym przez specjalistów zajmujących się snem niemowląt (Sleep Foundation) i ma konkretne, fizjologiczne wyjaśnienie. Oznacza on czasowe pogorszenie jakości snu dziecka, wynikające ze zmian rozwojowych – głównie dojrzewania mózgu oraz tzw. architektury snu. W takich momentach niemowlę częściej się wybudza i trudniej mu samodzielnie wrócić do snu.
Dlatego w praktyce rodzice często obserwują nakładanie się zjawisk: intensywnego rozwoju, większej potrzeby bliskości i zmian w śnie. To wygląda jak „skok”, ale z punktu widzenia nauki jest po prostu etapem dojrzewania układu nerwowego.
To jeden z tych momentów, w których wiele mam zaczyna się zastanawiać, czy robi coś nie tak. Dziecko chce ssać częściej niż dotąd. Czasem co kilkanaście minut. Czasem tylko po to, żeby na chwilę się uspokoić. I jestem pewna, że myślisz sobie wtedy: „czy ono się w ogóle najada?”.
Tymczasem z punktu widzenia rozwoju niemowlęcia ssanie nie służy wyłącznie jedzeniu. Nauka bardzo jasno rozróżnia ssanie odżywcze (związane z pobieraniem pokarmu) oraz ssanie nieodżywcze, które pełni zupełnie inną funkcję. To drugie jest jednym z najwcześniejszych mechanizmów samoregulacji u dziecka. Spójrz na to w ten sposób:
Maluch poznaje odruch ssania jeszcze w życiu płodowym. Już na badaniach USG w II trymestrze ciąży możesz zobaczyć, że dzieciątko ssie kciuk lub palce. To zachowanie, które dziecko zna, pamięta i kojarzy z bezpieczeństwem.
W okresach intensywnego rozwoju – takich jak skoki rozwojowe czy regres snu – niemowlę bardzo często wraca do znanych i bezpiecznych sposobów regulacji. A ssanie jest jednym z najsilniejszych.
Dlatego „wiszenie na piersi” nie musi oznaczać głodu ani problemów z laktacją. W wielu przypadkach oznacza po prostu potrzebę bliskości i wyciszenia z powodu nadmiaru bodźców. Maluch szuka znanego tylko jemu schematu z okresu życia płodowego.
Jeśli dziecko prawidłowo przybiera na masie ciała i ma odpowiednią liczbę mokrych pieluch, częstsze ssanie w trudniejszych okresach rozwojowych mieści się w normie. I nie jest cofnięciem się w rozwoju — wręcz przeciwnie. Jest jego częścią.
To jest ta część, po którą wiele rodziców przewija artykuł jako pierwszą. I zupełnie to rozumiem. Kiedy jest trudno, naturalnie chcemy wiedzieć: czy to „ten moment” i czy to w końcu minie. Dlatego poniżej znajdziesz orientacyjny kalendarz skoków rozwojowych. Nie po to, żeby odhaczać tygodnie, ale żeby zobaczyć szerszy obraz i nie brać wszystkiego do siebie.
Tabela: kiedy najczęściej bywa trudniej
Uwaga: podane ramy czasowe są przybliżone. Niektóre dzieci „wchodzą” w dany etap wcześniej, inne później, a część przechodzi go bardzo łagodnie.
Powyższa tabela pokazuje najczęściej opisywane momenty, ale nie oznacza, że u Twojego dziecka wszystko wydarzy się dokładnie w ten sposób. I to jest absolutnie w porządku. Rozwój niemowlęcia nie przebiega według jednej instrukcji obsługi. To, co u jednego dziecka wygląda jak bardzo trudny etap, u innego może być ledwie zauważalne.
Dlatego zamiast pytać: „czy to na pewno skok?”, często lepiej zapytać: „czego moje dziecko teraz najbardziej potrzebuje?”. Kalendarz może być pomocny jako mapa, ale nie zastąpi obserwacji własnego dziecka. Jeśli coś Cię niepokoi albo masz poczucie, że „to nie jest tylko etap” — intuicja rodzica zawsze jest wystarczającym powodem, by poszukać wsparcia u lekarza lub innych specjalistów.
To jedna z najważniejszych części całego artykułu. Bo choć wiele trudnych zachowań mieści się w normie rozwojowej, nie każdy płacz da się wytłumaczyć „skokiem”. I bardzo dobrze, żebyś miała jasne punkty odniesienia.
Wspólnym aspektem obu – i kolki niemowlęcej, i skoku – jest płacz naszego maluszka. Dlatego warto wiedzieć, na czym polegają różnice, które są jednak dosyć wyraźne:
Płacz w kolce bywa bardzo gwałtowny i nie reaguje na typowe sposoby uspokajania. Z kolei między epizodami dziecko może zachowywać się zupełnie normalnie.
Jeśli masz wrażenie, że płacz jest „inny niż zwykle”, bardzo intensywny albo pojawia się zawsze według tego samego schematu — warto rozważyć, czy nie chodzi o kolkę i omówić to z pediatrą.
Skoki rozwojowe nie powodują choroby. Dlatego są pewne sygnały, które zawsze powinny zapalić lampkę ostrzegawczą.
Płacz nie jest normą rozwojową, jeśli towarzyszą mu takie objawy jak:
Instytucje zdrowotne, takie jak NHS, podkreślają, że utrzymujący się, nietypowy płacz zawsze wymaga oceny, nawet jeśli dziecko mieści się wiekowo w „trudnym okresie rozwojowym”. Krótko mówiąc: skok rozwojowy może być męczący, ale nie powinien pogarszać ogólnego stanu dziecka. Dlatego jeśli coś Cię niepokoi – umów się na wizytę z pediatrą.
Czasem wystarczy opinia lekarza, która Cię uspokoi. Czasem potrzebne jest badanie. W obu przypadkach konsultacja lekarska to nie szukanie problemu na wyrost, tylko troska.
Warto zgłosić się do pediatry, jeśli:
I to ostatnie jest naprawdę ważne. Intuicja rodzica ma znaczenie. Skoki rozwojowe tłumaczą wiele, ale nie powinny być jedynym filtrem, przez który patrzymy na zachowanie dziecka. Jeśli coś Cię niepokoi - sprawdzenie tego jest zawsze dobrą decyzją.
Oj, pamiętam dobrze skoki rozwojowe moich dzieci, mimo, że już są przedszkolakami. Pamiętam dobrze, jak wyglądała codzienność – zmęczenie, niedospanie, brak czasu na jedzenie czy wypicie choćby zimnej kawy. Dlatego muszę Cię zmartwić : nie mam dla Ciebie złotych rad, jak magicznie odczarować okres skoków rozwojowych.
Swego czasu powiesiliśmy z mężem taką kartkę na lodówce, z napisem „TO MINIE”. I mijało. Sama świadomość tego, że ten Twój maluch sobie z czymś nie radzi bo tak intensywnie się rozwija sprawiała, że miękły nam serca.
Zastanówmy się więc nie nad rozwiązaniami, ale tym, czego Twoje dziecko naprawdę potrzebuje w skoku rozwojowym. Z pewnością nie będzie to jeszcze większa dawka stymulacji – wręcz przeciwnie. Potrzebuje wsparcia w regulacji.
Nie, nie i jeszcze raz nie. Liczne badania naukowe wskazują, że niemowlę nie ma zdolności do manipulacji. Nie ma zdolności, by „nauczyć się” złych nawyków w taki sposób, jak często się to przedstawia. Reagowanie na płacz, karmienie na żądanie czy noszenie w trudnym okresie nie cofa rozwoju. Wręcz przeciwnie.
Badania nad rozwojem emocjonalnym pokazują, że szybkie reagowanie na potrzeby niemowlęcia buduje poczucie bezpieczeństwa, które w dłuższej perspektywie sprzyja samodzielności. Skok rozwojowy to czas, gdy dziecko nie potrafi jeszcze samo się uspokoić. Twoja obecność pomaga mu „pożyczyć” Twoją regulację, której jeszcze dziecko nie ma.
Czasem równie ważne jak to, co robić, jest to, czego sobie oszczędzić. Trudna codzienność z dzieckiem w trakcie skoku już wystarczająco daje Ci w kość, po co sobie dokładać? I tu właśnie mam dla Ciebie trzy proste tipy, aby denerwować się mniej:
Skoki rozwojowe potrafią wywrócić codzienność do góry nogami. Wiem to z własnego doświadczenia. Nagle więcej płaczu. Gorszy sen. Większa potrzeba bliskości. I dużo pytań, na które trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź.
Najważniejsze, co warto zapamiętać, to to, że w większości przypadków nie jest to sygnał, że coś jest nie tak. To raczej znak, że układ nerwowy Twojego dziecka intensywnie dojrzewa i potrzebuje w tym czasie więcej wsparcia.
Kalendarze mogą być pomocne, ale tylko wtedy, gdy traktujemy je orientacyjnie, a nie jak wyrocznię. Rozwój niemowlęcia nie przebiega skokami według jednego scenariusza. Może się rozciągać w czasie, nakładać z regresami snu albo w ogóle wyglądać inaczej niż „książkowo”.
Najwięcej dobrego w trudniejszych momentach robią rzeczy proste: bliskość, spokój, reagowanie na potrzeby dziecka i zaufanie własnej intuicji. Tego nie da się „zepsuć” ani „rozpuścić”. To fundament bezpieczeństwa, na którym dziecko będzie budować swoją samodzielność później. A jeśli coś Cię niepokoi – płacz jest inny niż zwykle, dziecko słabiej je, nie przybiera na wadze albo po prostu masz złe przeczucie – konsultacja z pediatrą to zawsze dobra decyzja.
Pamiętaj, że jesteś najlepszą mamą dla swojego dziecka i skoro czytasz ten artykuł – bardzo uważnie patrzysz na swojego malucha. Życzę Ci dużo cierpliwości i spokoju!
CODEPOLIS Sp. z o.o.
ul. Romualda Traugutta 16
62-400 SŁUPCA, POLSKA
tel.: +48 571 099 650
email: kontakt@helloskarbie.pl
NIP: 6671694174
REGON: 300090488
KRS: 0000240993
BDO: 000654722
OBSŁUGA KLIENTA
HELLO SKARBIE